sobota, 30 stycznia 2016



[center][i][img]http://fontmeme.com/newcreate.php?text=Conor%20McFlynn&name=grungyo.ttf&size=50&style_color=000000[/img]


Splotłem ręce na piersi i patrzyłem z wielką satysfakcją na przerażenie w oczach strażnika.

środa, 14 października 2015

Byłam świadkiem ciekawej relacji. Piękny widok szczęścia dwóch istot. Jakie to delikatne gesty potrafią nas wynieść do góry. A my często tego nie doceniamy przyzwyczajeni do wielkich gestów, które nie rzadko dostajemy od świata. Teraz malusi gest nie jest przez nikogo doceniany, zazwyczaj myślimy, że to już nam się należy. Bo przecież ja żyje, to za sam ten fakt, że tu jestem należy mi się większość. Delikatne sugestie aby spojrzeć na swoje otoczenie i może poszukać szczegółów, które przecież są bardzo ważne, nie zadziałają, a bardziej spowodują wyśmianie. Ludzie spoglądają tylko i wyłącznie oczyma, oceniając wszystko po tym co zobaczą, nie zastanawiając się nad myśleniem przed wypowiedzeniem danych słów. Po czym jest stwierdzane  "na tym świecie jest samo zło, ludzie są źli, wszystko jest złe, nikt nie ma wartości.."
A wystarczyłoby spojrzeć serduszkiem... tak serduszkiem. 

Pozdrowienia.

czwartek, 21 maja 2015

Zmienić los.

Wszyscy mamy wpływ na swoje życie. Nie ważne czy wierzymy w Boga czy nie. Czy jesteśmy Buddystami albo Protestantami.
Naszym zadaniem w życiu, że tak stwierdzę jest, a raczej powinno być kreowanie własnego świata i własnego JA. Aby nie stać się człowiekiem stadnym, głupią zwierzyną podążającą za innymi, jakże nie mądrzejszymi "przywódcami".
Co to znaczy zmienić nasz los? Zmienić nasz los to wpłynąć na wszystko co się wokół nas dzieję, oczywiście bez krzywdy dla nas samych i innych. Trzeba robić tak aby nie skrzywdzić innych tylko dlatego aby nam samym było dobrze.
Zaczynamy od zmiany samego siebie. Aby wyrwać się ze stadnego życia i coś osiągnąć najpierw trzeba zrobić się "bardziej". To znaczy, że trzeba zacząć pozytywnie odstawać od innych, zachowaniem, wiedzą, oczytaniem, kontaktem z ludźmi. Nie można stać w miejscu i chcieć zmienić swoje życie.
Polecam czytanie książek, rozszerzanie swoich horyzontów oraz swojej wiedzy poszerza nasze możliwości dostania pracy a także powiększa nasze grono znajomych i ubogaca je w osoby, które potrafią wypowiedzieć się i to konkretnie na każdy temat więc nie będziemy się z nimi nudzić! :)
A może jakiś wolontariat? Pomoc innym? Może zacznie to Tobie sprawiać przyjemność. Może poznasz ludzi, którzy będą mieli dla Ciebie dobre rady, jak dalej postępować.
No to jak? Do dzieła! :)
Są jeszcze inne sposoby na zmienianie swojego losu, podałam te co dla mnie są najlepsze!
Sama staram się zmieniać swoje życie i powiem Wam bycie "bardziej" i posiadanie przy sobie takich Aniołów jak H., K., Cathe i R. to najlepsze co mnie spotkało! <3

Temat dla Cathe: Czytamy bo kochamy? <3

wtorek, 21 kwietnia 2015

Moda na "lajki".

   O zgrozo. Zabijcie mnie. Jak mogłaś, Cath, tak odwlec odpowiedź? Nieważne. Było, minęło.
   A więc "moda na lajki" (wiecie ile mnie obchodzi, że nie zaczyna się zdania od "a więc"? No mniej-więcej nic, hyhy.). Temat bardzo aktualny i bardzo przyszłościowy w sumie, bo to wszystko coraz bardziej się pogłębia. Brr.
   Popularny i jakże istotny w życiu jednostki "like" wcale nie miał swego początku na portalu Ryjksiążka, o nie, Cały ten chaos zaczął się nieco wcześniej, przy En Ka, Fotce i ogólnie tych pierwszych siedliskach krejzi małolat pokazujących co się da, byle kliknąć jej pod zdjęciem. O co w "lajkowaniu" chodzi wie chyba każdy używający internetu. Wrzucamy na swój profil zdjęcie swoje, swojego śniadania, kota, notatki z lekcji, wypłaty, samochodu, dziecka, CZEGOKOLWIEK, po czym zaczyna się czekanie. Czekamy aż ktoś zainteresuje się tym drobnym wydarzeniem. Czekamy aż ktoś polubi zdjęcie naszej porannej jajecznicy. Jajecznicy z instagramowym filtrem, to dla artyzmu. Czekamy, aż zostaniemy zauważeni. Przez kogo? Otóż, przez innych czekających! Takie perpetuum debi-...mobile. Napędzamy jedną, wielką maszynę lajkującą.
Ale właściwie po co nam zainteresowanie innych? Ten odzew? Może to poczucie samotności, może potrzeba uwagi, czasem miłości i zrozumienia, może chęć popisu. Może te wszystkie, niezaspokajane w realnym świecie potrzeby spowodowały napływ identycznych, płytkich internetowych osobowości, z których każda uważa się za inną i oryginalną, podczas gdy ubiera się jak reszta, pisze jak reszta, uważa to, co reszta, myśli jak reszta i czuje jak reszta (trochę takie klony ze Star Wars czy skąd to one były, nie?). Te duszyczki zaspokajają sirbie wzajemnie.
   Ciekawe jest to, po co nasze lajki i takie tam innym. Taki przykład, "Janusz polajkował stronę piwa, ja też polajkuję, a co~"-pomyślało dziesięciu znajomych Janusza. Co się tworzy? Ano właśnie. Świetna reklama. Coś na zasadzie "podaj dalej". Tym sposobem w modzie na "lajki" odnajdujemy również genialne narzędzie marketingowe, które wykorzystuje już każda duża firma.
   Warto też wspomnieć o samych twórcach e-społeczności. Twórcach, którym wykładamy na tacy całe swoje życie. Nikt nie musi nas już inwigilować, by wszyscy wiedzieli o nas wszystko, bo i tak napiszesz na fejsie...Pomyśl. Zastanów się o czym i gdzie piszesz. Dokąd idą te informacje. Kto może je mieć. Gdzie mogą pójść. Jak sądzisz, masz jeszcze jakieś tajemnice?

Temat dla M.: Zmienić los.

środa, 8 kwietnia 2015

Im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było.

Czeeść! Po małej przerwie Świątecznej. Wracam :D
W sumie nie wiem jak to ująć, ale moim zdaniem, znaczy ja to tak odbieram, że chodzi o to, że im bardziej się naciska na kogoś tym bardziej ten ktoś się przed nami zamyka. O!
Dokładnie tak to rozumiem.
Nie mam pojęcia jak to dalej rozwinąć. Tak jak jestem wygadana tak nie wiem, no!
Człowiek aby zaufać komuś potrzebuje czasu, gdy się naciska na niego czuje obrzydzenie do tej osoby jej wścibstwem i ciekawstwem, to jest niby taką szybką troską ale bardzo przegięta.
Wiem to akurat po swoim przykładzie. Jeżeli na mnie naciskała pewna osoba to czułam do niej obrzydzenie i jakoś nie miałam ochoty być tym Prosiaczkiem, który się pokazuje Puchatkowi a wręcz przeciwnie chciałam się schować bardziej i bardziej.
I przepraszam Was ale to jakaś porażka bo nie leży mi ten temat ale Wy wypowiadajcie sie!! :D
PS: temat dla K. "Moda na lajki." Powodzenia. :)

środa, 1 kwietnia 2015

Być kobietą.

Zacznę może od swojego ogólnego pojęcia kobiety. Jest to więc delikatne stworzenie, które łatwo urazić a trudno zadowolić (hyhy). Tak w skrócie. Kobiecość jako-taka nie jest dla mnie zagadką-znam wszystkie typowe zachowania i schematy (tak popularne fochy wynikają z braku tej wiedzy), do których dopasowuje się 90% dam (bez urazy).  Póki co spotkałam jedynie garstkę nie pasującą w stu procentach do bazy. Do osoby lubiącej określone słowa, określony zestaw komplementów, prezentów, gestów itd. Wszystko to jest stosunkowo łatwe do przyswojenia o ile ma się dość wysoki iloraz inteligencji. Wszystkiego można się nauczyć, a z odpowiednią teorią praktyka jest prosta.
Nie do ogarnięcia natomiast jest dla mnie to, jak taką typową kobietą być (mimo, iż wygodnie mi takiej to jednak mnie to ciekawi). Maluję się, używam perfum, lubię kwiaty i mam stosunkowo wysoki glos, ale mimo to czuję się często bardziej jak facet. Nie potrafię być prawdziwą kobietą. Musiałabym grać, a grać nie lubię. Chyba, że na kompie.
Ano właśnie. Czego więc brakuje takiej przykładowej Kas do stu procent kobiecości? Czemu zna osoby nie stosujące nawet połowy tych kosmetyków, co ona sama, bez długich, złotych włosów księżniczki, ale za to po prostu oszałamiających?
Moje braki, a tajną broń innych kobiet określić można słowami "wdzięk" oraz "subtelność". Podziwiam dziewczyny, które każdego pana ze mną na czele mieć mogą na kiwnięcie palca, nie używszy nawet tuszu do rzęs i nie powiedziawszy słowa. Pokłony, drogie panie. Należy się uznanie zwłaszcza dla tych z Was, które swój dar dobrze wykorzystują.
Nie mam zamiaru dalej rozgrzebywać tematu, bo szczerze mówiąc M. średnio z nim trafiła (dobra, wcale nie trafiła ;p). Moja kobiecość jak widać wyżej leży w powijakach. Wiem, jak działa kobieta, natomiast nie mam pojęcia jak nią być, a to przecież temat. Tyle więc i wybaczcie, że moja wypowiedź kształtem przypomina sześcian. Następnym razem będzie lepiej, I swear.
Dobranoc.

PS Temat dla M.: "Im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było."

sobota, 28 marca 2015

Zobaczyć niewidoczne.

Jak mamy spojrzeć na coś będąc tylko powierzchownym?
Gdy się patrzy, robi się to nie tylko oczyma a też sercem, słuchem i dotykiem?
Powinniśmy się zastanowić nad tym na co zwracamy uwagę, "szczgóły są ważne" (H.) ten cytat na zawsze pozostaniemi w pamięci. Zastanówmy się nad nim. Więc małe rozważanie.
Patrzę na nią, WIDZĘ wysoką, miłą, szczęśliwą kobiete. Znam i widzę więcej i co mogę teraz zobaczyć? To co jest niewidoczne dla oka! W jej przypadku to humorzastość, szczerość, inteligencja i ta troska o innych,
Dałam tu porządny przykład. Chce to jak najlpiej a jednak najprościej wytłumaczyć. Jak ważne jest to co niewidoczne. Jak bardzo może to wpłynąć na nasze relacje interpersonalne. Jak dużo rzeczy jest przez nas nie zauważonych.
Jest dużo przykładów i powiedzeń, które można tu przytoczyć.
"Nie oceniaj książki po okładce."
Jak bardzo moża się przysłowiowo "przejechać" na kimś wyglądem przypominającego idealnego człowieka, pierwsze nasze wrażenie jest na jego temat jak najbardziej pozytywne, jednak po czasie okazuje się, że wbija nam "nóż w plecy" ponieważ coś mu się nie spodobało w naszym wyglądzie czy zachowaniu.
"Nie szata zdobi człowieka."
Dokładnie można przytoczyć ten sam przykład. Nie potrafimy dotrzeć do duszy człowieka.
Aby go lepiej poznać, potrzeba dużo czasu.
Wielu osobą zaufałam aby po pewnym czasie zobaczyć niewidoczne cechy. Czasem były pozytywne a w większości oazywaly się negatywami,

Nie wiem, nie potrafię dziś, po prostu pustka. Rzekłabym ciemnogród.

Dla Cathe "Być kobietą."

Kolejne dedykacje dla H. i K. <3