O zgrozo. Zabijcie mnie. Jak mogłaś, Cath, tak odwlec odpowiedź? Nieważne. Było, minęło.
A więc "moda na lajki" (wiecie ile mnie obchodzi, że nie zaczyna się zdania od "a więc"? No mniej-więcej nic, hyhy.). Temat bardzo aktualny i bardzo przyszłościowy w sumie, bo to wszystko coraz bardziej się pogłębia. Brr.
Popularny i jakże istotny w życiu jednostki "like" wcale nie miał swego początku na portalu Ryjksiążka, o nie, Cały ten chaos zaczął się nieco wcześniej, przy En Ka, Fotce i ogólnie tych pierwszych siedliskach krejzi małolat pokazujących co się da, byle kliknąć jej pod zdjęciem. O co w "lajkowaniu" chodzi wie chyba każdy używający internetu. Wrzucamy na swój profil zdjęcie swoje, swojego śniadania, kota, notatki z lekcji, wypłaty, samochodu, dziecka, CZEGOKOLWIEK, po czym zaczyna się czekanie. Czekamy aż ktoś zainteresuje się tym drobnym wydarzeniem. Czekamy aż ktoś polubi zdjęcie naszej porannej jajecznicy. Jajecznicy z instagramowym filtrem, to dla artyzmu. Czekamy, aż zostaniemy zauważeni. Przez kogo? Otóż, przez innych czekających! Takie perpetuum debi-...mobile. Napędzamy jedną, wielką maszynę lajkującą.
Ale właściwie po co nam zainteresowanie innych? Ten odzew? Może to poczucie samotności, może potrzeba uwagi, czasem miłości i zrozumienia, może chęć popisu. Może te wszystkie, niezaspokajane w realnym świecie potrzeby spowodowały napływ identycznych, płytkich internetowych osobowości, z których każda uważa się za inną i oryginalną, podczas gdy ubiera się jak reszta, pisze jak reszta, uważa to, co reszta, myśli jak reszta i czuje jak reszta (trochę takie klony ze Star Wars czy skąd to one były, nie?). Te duszyczki zaspokajają sirbie wzajemnie.
Ciekawe jest to, po co nasze lajki i takie tam innym. Taki przykład, "Janusz polajkował stronę piwa, ja też polajkuję, a co~"-pomyślało dziesięciu znajomych Janusza. Co się tworzy? Ano właśnie. Świetna reklama. Coś na zasadzie "podaj dalej". Tym sposobem w modzie na "lajki" odnajdujemy również genialne narzędzie marketingowe, które wykorzystuje już każda duża firma.
Warto też wspomnieć o samych twórcach e-społeczności. Twórcach, którym wykładamy na tacy całe swoje życie. Nikt nie musi nas już inwigilować, by wszyscy wiedzieli o nas wszystko, bo i tak napiszesz na fejsie...Pomyśl. Zastanów się o czym i gdzie piszesz. Dokąd idą te informacje. Kto może je mieć. Gdzie mogą pójść. Jak sądzisz, masz jeszcze jakieś tajemnice?
Temat dla M.: Zmienić los.