sobota, 28 marca 2015

Zobaczyć niewidoczne.

Jak mamy spojrzeć na coś będąc tylko powierzchownym?
Gdy się patrzy, robi się to nie tylko oczyma a też sercem, słuchem i dotykiem?
Powinniśmy się zastanowić nad tym na co zwracamy uwagę, "szczgóły są ważne" (H.) ten cytat na zawsze pozostaniemi w pamięci. Zastanówmy się nad nim. Więc małe rozważanie.
Patrzę na nią, WIDZĘ wysoką, miłą, szczęśliwą kobiete. Znam i widzę więcej i co mogę teraz zobaczyć? To co jest niewidoczne dla oka! W jej przypadku to humorzastość, szczerość, inteligencja i ta troska o innych,
Dałam tu porządny przykład. Chce to jak najlpiej a jednak najprościej wytłumaczyć. Jak ważne jest to co niewidoczne. Jak bardzo może to wpłynąć na nasze relacje interpersonalne. Jak dużo rzeczy jest przez nas nie zauważonych.
Jest dużo przykładów i powiedzeń, które można tu przytoczyć.
"Nie oceniaj książki po okładce."
Jak bardzo moża się przysłowiowo "przejechać" na kimś wyglądem przypominającego idealnego człowieka, pierwsze nasze wrażenie jest na jego temat jak najbardziej pozytywne, jednak po czasie okazuje się, że wbija nam "nóż w plecy" ponieważ coś mu się nie spodobało w naszym wyglądzie czy zachowaniu.
"Nie szata zdobi człowieka."
Dokładnie można przytoczyć ten sam przykład. Nie potrafimy dotrzeć do duszy człowieka.
Aby go lepiej poznać, potrzeba dużo czasu.
Wielu osobą zaufałam aby po pewnym czasie zobaczyć niewidoczne cechy. Czasem były pozytywne a w większości oazywaly się negatywami,

Nie wiem, nie potrafię dziś, po prostu pustka. Rzekłabym ciemnogród.

Dla Cathe "Być kobietą."

Kolejne dedykacje dla H. i K. <3

czwartek, 26 marca 2015

Człowiek-wróg czy przyjaciel?

 Cześć. Ten...Najpierw to ja się chyba przedstawię. Cath jestem, jak widać nowa tu. Nie wiem na jak długo i w ogóle, ale...Cóż, zobaczy się.
   Jestem tu gościnnie w efekcie przedsięwzięcia, które rozpoczęłyśmy ostatnio z M, autorką bloga, a moją najlepszą przyjaciółką, której za zaproszenie bardzo dziękuję. Wspomniana opisała całą akcję post wcześniej, nie ma więc potrzeby powtarzania.
   Należy jednak wspomnieć, że ostatnich x lat nie pisałam takich rzeczy jak zamieszczane tu prawie w ogóle, więc mogę popełniać błędy. Czasem bardzo, bardzo głupie.
   Poniżej odpowiedź na "quest'a" od M. Temat obmyślałam spory kawał czasu, a efekty widać poniżej. No, nie zanudzam już. Miłego czytania.


   "Człowiek-wróg czy przyjaciel?"

   Pierwszą moją reakcją na zadane pytanie było postawienie sobie jasnej, ociosanej jak pięściak tezy, do której doprowadził mnie czysty jak łza negatywizm i nienajlepszy humor. "Człowiek to wróg.", stwierdziłam beztrosko i poczęłam notować argumenty w swoim nerdowskim notesiku, na którego okładce widnieje egoistyczny napis "Thoughts of an Absolute Genius".
Dopiero po kilku poświęconych na zastanowienie chwilach udało mi się dojść do tego właściwego wniosku, którego postanowiłam się trzymać nie tylko w teorii, ale i w praktyce-człowiek jako istota nie jest ani wrogi, ani przyjazny i nie jesteśmy w stanie dać odpowiedzi tak prostej i jednoznacznej, jak niektórzy mogliby oczekiwać. (Ludzie uwielbiają prostotę i jednoznaczność....To coraz częściej każe mi sądzić, że nie jestem człowiekiem.)
   Ważnym jest, by zaznaczyć, że każdy z nas podchodzi do tematu indywidualnie. Jedni będą bardziej na "nie", inni bardziej na "tak"-mamy odmienne doświadczenia, żyjemy w innym otoczeniu...Nie wymieniając dłużej, po prostu stwierdźmy, że po świecie nie stąpają dwie pary identycznych stóp. Poniższe więc jest moją własną, indywidualnie wysnutą treścią, którą macie prawo uznać za bzdurę, ale również nikomu nikt nie broni się z tym zgodzić.

   Jeśli zaczniemy tym, co złe-zakończymy dobrym, więc zacznę od argumentów "przeciw".

   Uznając, że człowiek jest wrogiem sam sobie można wyciągnąć stare, dobre, odwieczne argumenty-wojny, nienawiść, hipokryzja, korupcja, brak dbałości o środowisko, oszustwa, morderstwa, patologie i wszystkie inne globalne zjawiska, powszechnie uznawane za złe i niewłaściwe. Jeśli skupić się tylko na tym, od razu można uznać rasę ludzką za godną jedynie odstrzału-bez umiejętności dbania o siebie, o dom, o cokolwiek. Fakt, ślepe dążenie do władzy, postępów w technice i majątku to niemały absurd, ale z drugiej strony są też ci, co starają się zapobiec całej tej masowej zagładzie. Są ruchy ekologiczne, fundacje, działacze polityczni z głowami na karkach. Jeśli wszystko by to rozpisać, zsumować i przeanalizować wyjdziemy na czyściutkie, okrągłe zero. Jest to więc pierwszy z dwóch punktów widzenia, jakie biorę w tej wypowiedzi pod uwagę i zdecydowanie potwierdza on tezę o ludzkiej neutralności.

   Drugie z moich "przeciw" to już mój własny, wynikający z osobistych doświadczeń wynik kilku długich chwil myślenia.
Siedząc z waniliową herbatą, przygwożdżona do ściany własną bezradnością (ta jest już inną historią) rozgrzebywałam w głowie temat, przeanalizowałam wszystkie pośliźnięcia-te przyjacielskie, miłosne, te w pracy. Przeanalizowałam każdego, kogo znałam. Każdy charakter, jaki przeszedł przez siatkę pytań w mojej głowie. Znalazłam wiele osób złych, znienawidzonych. Osób, które skrzywdziły lub nadal to robią. Te, o których nie chcę tu pisać nawet inicjałami. Ale znalazłam też rodzeństwo, znalazłam K., P., czy M. Osoby, które wniosły do mojego życia więcej szczęścia i uśmiechów niż jestem w stanie zliczyć. Które nauczyły mnie jak postępować, by zawsze po burzy złapać już pierwsze promienie słońca. Osoby, które uczyniły mnie sobą i które nad wszystko kocham.
Ostatecznie jednak doszukałam się w gronie "swoich" dokładnie tyle samo dobra, co zła. Choćbym więc nie wiem jak bardzo chciała wynik zmienić, wychodzimy na kolejne zero.

   Mogłabym bardziej rozwinąć powyższe. Mogłabym konkretyzować przykłady i opowiadać historie z życia, nie chcę się jednak przesadnio rozpisywać, mamy na poznanie się jeszcze masę czasu, a też obrana przeze mnie forma szkolnej rozprawki nie należy do najciekawszych. Podsumujmy więc całość. W części, gdzie pisałam na temat zjawisk globalnych doszliśmy ostatecznie do równowagi, kompletnego zera. Druga-indywidualna część dała nam dokładnie ten sam wynik. Dwa zera to nadal zero...Człowiek jest więc istotą neutralną-ani wrogiem, ani przyjacielem.
A jeśli komuś wynik wyszedł inny...Chętnie poczytam.

Miłego dnia/wieczoru/nocy.
Cath.

PS  Temat dla M.: "Zobaczyć niewidoczne".

środa, 25 marca 2015

Kryć się!

Dziś rewolucje! Razem z Cass podjęłyśmy literackie wyzwanie. Dajemy sobie nawzajem tematy i rozwijamy zagadnienie. Czas start!! :D Czekamy na Wasz odzew w komentarzach.

 Dziś moja kolej a mój temat to "kryć się!" Zaczynamy!
Przed czym i kim można się kryć?
Ludzie kryją się przed ludzmi jak i przed swoimi problemami. Później jest coś takiego jak strach przed reakcją człowieka, najbliższego otoczenia na decyzje, które się podejmuje właśnie dla tych problemów.
Pisząc to analizuje ostatnie dni, uciekłam? Kryłam się? Czy to doprowadziło to tej sytuacji?
Odpowiedź jest prosta. TAK. Pokazałam najgłupsze wychodzenie z sytuacji, z problemu czyli ucieczka.
Dlaczego ludzie zaczynają się kryć mając tylu ludzi na około siebie?
Dlaczego tyle ludzi oferuje nam swoją pomoc a my i tak czasem uciekniemy?
Dwa pytania, które jest trudniejsze? Moim zdaniem drugie. Człowiek się kryje, ponieważ czasem ilość osób nie ma wpływu na jego problemy to pytanie pierwsze. Druga odpowiedź: trudniejsza.
Wyciągają do nas rękę, pokazują jak bardzo jesteś ważny/ważna dla nich a Ty i tak uciekasz?! Dlaczego? Jak to się stało? Dzieje się tak, ponieważ czujesz, że wszyscy są bezradni. Nie wiesz co robić, czujesz wściekłość. I tak potrafisz się KRYĆ!
Myślę, że dla ludzi, którzy pomagają Ci i pomagali jest to cios poniżej pasa. Zawiedli się na Tobie.
Co teraz musisz zrobić aby skończyć się kryć? Tu już jest walka z samym sobą. Postaraj się mówić, że wsyztsko jest okej, bo nie możesz wiecznie się dołować. Bo przecież kto wierzy w szczęście ten je posiada, prawda?

Z wielką dedykacją dla K. i H. dziękując za wszystko i przepraszając za krycie się.

Czekamy na wpis od Cass. :)

piątek, 13 marca 2015

Ble ble ble.

Rozmowy są ważne, najlepiej aby starać się wymówić wszystkie swoje uczucia. :)
Nie koniecznie emocjonalnie to się da zrobić ale dla chcącego wymowa nawet najtrudniejszych uczuć wyjdzie.

Jakiś pomysł na temat? Jakiś odzew?

środa, 11 marca 2015

Przemyślenia.

Jak to jest? W grudniu Cathae wyjechała, myślałam, że skoro będziemy się kontaktować przez wszelakie fora społecznościowe będzie dobrze, doceniam jej bliskość dopiero wtedy kiedy jej nie ma. Na moje szczęście nie straciłam jej na zawsze. Wraca tu do mnie.
Jak to jest? Że po straceniu osoby, staramy się zapęłnić pustkę inną osobą, a po stracie juz drugiej osoby wpadamy w paniczny stan, histerie, czy inny stan nie mogący dać spokoju psychicznego, przez strach przed bólem przy utracie kogoś?
Uświadomienie sobie takiego stanu rzeczy jest dobrą diagnozą, która potrafi nam wyjaśnić, dlaczego SMOTNOŚĆ aż tak boli. A może źle do tego podchodzimy? Czy nie powinniśmy raczej spojrzeć na wszystko z tej pozytywniejszej strony? Nie można się przez całe życie dołować. Niby to takie łatwe powiedziec sobie coś pozytywnego zamiast tej negatywnej rzeczy, ale czy to może być aż tak pomocne?
A teraz pozytywniej, zawsze musimy pamiętać, że te osoby na których nam zależy, którzy są czegoś warci zostaną przy nas, nie musimy o nich walczyć, pocieszą, wysłuchają. Zrobią to te osoby, które pozornie wydają się niedostępne dla nas, a później okazuje się, że napiszą Ci "nie opuszczaj mnie."

Tyle z dziesiejszych przemyśleń.
Macie jakieś pomysły na temat?

piątek, 6 marca 2015

Przemyślenia.

Po co pisać opowiadanie, ja piszę mam tu parę rozdziałów ale zawsze zapominam co napisałam ostatnio, tu mam plan aby główni bohaterowie się zeszli a tu chciałam Lenę uśmiercić.. Nie na tym rzecz polega, więc stwierdziłam, że będę pisać to co mi rozum podeślę na klawiaturę. Mam taki pomysł ale czytelnicy się powinni odzywac w komentarzach, chciałam abyście dawali tematy kolejnych wpisów a ja bym je rozwijała, dzieliła się z Wami przemyśleniami i w ogóle.
Co Wy na to? Czekam dwa dni na jakiś odzew a jak nie to sama wymyślę temat, tylko nie wiem czy trafi Wam w gusta. ;)